USTAWA DLA KURIERÓW UDERZY W PROGRAMISTÓW, FINTECHY I E-COMMERCE

USTAWA DLA KURIERÓW UDERZY W PROGRAMISTÓW, FINTECHY I E-COMMERCE. BIZNES I EKSPERCI ALARMUJĄ

Wprowadzenie nowych przepisów o pracy platformowej miało chronić kurierów i kierowców aplikacji transportowych. Tymczasem resort pracy przygotował projekt, który pod pozorem wdrażania unijnej dyrektywy platformowej próbuje wprowadzić rozwiązania już raz zablokowane przez rząd w ustawie o PIP. Useme wraz z Konfederacją Lewiatan wskazują na wady projektu: urzędniczą arbitralność, brak precyzyjnej definicji platformy cyfrowej oraz odejście od standardu UE+0, co wbrew unijnym założeniom otwiera drogę do objęcia domniemaniem etatu sektora e-commerce, narzędzi i platform fakturowo-rozliczeniowych oraz setek tysięcy niezależnych freelancerów. 

Po zakończeniu konsultacji społecznych i międzyresortowych projektu ustawy o pracy za pośrednictwem platform internetowych (druk UC160), eksperci i biznes podsumowują wady projektu. Regulacja, mająca w założeniu wdrażać postanowienia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2831 (Dyrektywa PWD), w obecnym kształcie wprowadza zapisy, które mogą mieć istotne konsekwencje nie tylko dla kierowców i kurierów wykonujących pracę za pośrednictwem aplikacji, lecz również dla informatyków, grafików, tłumaczy, twórców treści oraz innych osób wykonujących zlecenia przy wykorzystaniu narzędzi cyfrowych.

Zagrożenie dla elastyczności i konkurencyjności polskiego rynku 

– Rozumiemy potrzebę uporządkowania standardów pracy osób zależnych od platform, ale to nie musi oznaczać wymuszania umowy o pracę w każdej sytuacji. Proponowane przez ministerstwo przepisy ograniczą korzystanie z elastycznych form zatrudnienia i tym samym osłabią pozycję konkurencyjną Polski wobec innych krajów, zarówno w Europie, jak i globalnie. Obecnie obowiązujące przepisy są dobre i nie ma potrzeby ich zaostrzania. Jeśli praca spełnia jakiekolwiek z trzech kryteriów (nadzór kierowniczy, stałe miejsce i czas pracy) to powinna to być umowa o pracę. Tymczasem nowe przepisy, z uwagi na swoją arbitralność, mogą jako umowę o pracę zakwalifikować projekty niezależnych specjalistów, którzy albo są już zatrudnieni na umowę o pracę w innym miejscu (dla ponad 67% freelancerów dodatkowe projekty występują obok etatu) albo cenią swoją niezależność i możliwość samodzielnego decydowania o czasie i sposobie pracy. Polscy, niezależni specjaliści są w stanie konkurować z ekspertami z Francji czy Niemiec – już nie ceną, bo przestaliśmy być najtańsi, ale brakiem sztywnych reguł rynkowych. Zaproponowany projekt ustawy grozi wzrostem szarej strefy, przy jednoczesnym odpływie specjalistów do platform amerykańskich i polski budżet nie będzie miał z tego ani złotówki – podsumowuje Przemysław Głośny, Prezes Zarządu Useme.

W ramach implementacji unijnej dyrektywy, zamiast bezpiecznego standardu UE+0, mamy do czynienia z klasycznym przykładem tzw. gold-platingu, czyli nadmiernego zaostrzenia przepisów na poziomie krajowym. Polskie regulacje idą znacznie dalej niż unijne ramy, nakładając na przedsiębiorców nieuzasadnione bariery prawne oraz rozbudowane obowiązki sprawozdawcze. 

- Zaproponowane w Projekcie Ustawy rozwiązania, w szczególności dotyczące definicji, domniemania istnienia stosunku pracy, nowych zadań PIP, obowiązków w stosunku do organów i przedstawicieli osób wykonujących pracę za pośrednictwem platform, przetwarzania danych, są niejasne, nieproporcjonalne co do celów określonych w dyrektywie, tworząc szereg ryzyk i nowych obciążeń po stronie przedsiębiorców. To będzie miało zasadnicze skutki społeczno-gospodarcze.  - mówi Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy, Konfederacja Lewiatan. – Prace nad projektem ustawy muszą również uwzględnić fakt systematycznego zwiększania obciążeń polskich pracodawców, przedsiębiorców. Obciążeń wynikających z szeregu wprowadzanych, zapowiadanych zmian m.in. w regulacjach zatrudnienia, a skutkujących wzrostem obowiązków administracyjnych i dodatkowymi nakładami finansowymi. Zdolność polskich przedsiębiorców do absorbcji tych zmian i kosztów jest już bardzo ograniczona. W projekcie ustawy szczególne zastrzeżenia budzi definicja cyfrowej platformy pracy, domniemania istnienia stosunku pracy czy obowiązków informacyjnych w stosunku do organów czy przedstawicieli osób współpracujących z platformami. - dodaje Lisicki z Konfederacja Lewiatan.

Kluczowe wady prawne i luki regulacyjne projektu UC160 

Szczególnie niepokojący jest fakt, iż skutki, o których mowa powyżej, wynikają bezpośrednio z wad prawnych i luk regulacyjnych w treści projektu Ustawy Platformowej. W jaki sposób? Poniżej, wymieniono najistotniejsze wady i luki regulacyjne w projekcie ustawy platformowej:

  1. Niespójność z dyrektywą unijną

Dyrektywa PWD wprost wskazuje (w motywie 20), że za cyfrowe platformy pracy nie powinny być uznawane podmioty, które świadczą usługi rozliczania płatności lub udostępniają środki techniczne, reklamy czy pośredniczą w płatnościach, a organizowanie pracy ma u nich charakter wyłącznie drugorzędny i pomocniczy. Pominięcie w projekcie Ustawy Platformowej przykładu platform świadczących usługi przetwarzania lub rozliczania płatności stwarza istotne luki interpretacyjne. W efekcie rodzi to ryzyko błędnego kwalifikowania platform, których głównym celem działalności jest świadczenie usług w zakresie dostarczania infrastruktury rozliczeniowej lub fakturowania jako platform organizujących pracę, w oparciu o Art 2 projektu Ustawy Platformowej.

2. Brak spójności legislacyjnej z ustawą o PIP

Projekt ustawy nie zawiera postanowień analogicznych do Ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie wykonalności decyzji okręgowego inspektora pracy. Pomimo iż w Uzasadnieniu Projektu Ustawy Platformowej jasno wskazano iż celem jest zapewnienie spójności legislacyjnej, to w treści projektu Ustawy nie znalazł się zapis dotyczący dnia wykonalności decyzji wydanej przez głównego inspektora pracy (analogiczny do Art. 34 ust. 2k Ustawy o Inspekcji Pracy). Brak uregulowania kwestii wykonalności decyzji, szczególnie w przypadku odwołania się podmiotu kontrolowanego od decyzji, generuje istotne ryzyko interpretacyjne i prowadzi do niepewności prawnej wśród uczestników rynku.

3. Ryzyko związane z systemami bezpieczeństwa (w tym AML i podatkowymi)

Projekt nie uwzględnia roli systemów bezpieczeństwa oraz weryfikacji, które platformy cyfrowe są zobowiązane wdrażać na mocy odrębnych przepisów, w tym m.in. wymogów AML, PSD2, DAC7, czy innych obowiązków podatkowych. W efekcie istnieje ryzyko, że systemy, których główną rolą i zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa lub wypełnienie wymogów ustawowych będą błędnie kwalifikowane jako algorytmiczne systemy zautomatyzowanego monitorowania i podejmowania decyzji, a w efekcie przyczynią się do kwalifikacji podmiotu jako platformy cyfrowej w rozumieniu projektu Ustawy Platformowej.

4. Błędy metodologiczne OSR: drastyczne zaniżenie skali rynku 

Rządowa Ocena Skutków Regulacji (OSR) opiera się na wewnętrznie sprzecznej metodologii. Przedstawiona Ocena Skutków Regulacji (OSR), w porównaniu do innych dostępnych analiz, raportów dotyczących pracy platformowej, ujawnia istotne niedoszacowanie i częściowo uznaniowy charakter założeń projektodawcy. OSR opiera się na statycznej i wysoce konserwatywnej prognozie, według której rynek pracy platformowej w Polsce w 2025 roku obejmuje zaledwie 300 000 osób. Natomiast niezależne opracowania wskazują wyższe szacunki. Tytułem przykładu, analiza wpływu opracowana przez Towarzystwo Ekonomistów Polskich w sierpniu 2026 roku wskazuje, iż rzeczywista skala pracy platformowej w Polsce w 2024 roku obejmowała 719 000 osób. Co więcej, nawet te szacunki mogą być niepełne ze względu na zaproponowaną definicję cyfrowej platformy pracy, która jest nieprecyzyjna. Definicja dotyczy bowiem sposobu świadczenia usług, w szczególności z wykorzystywaniem choćby częściowo środków elektronicznych, co jest elementem coraz częstszego wykorzystywania w różnych sektorach gospodarki. 

-             Przyjęcie przez projektodawcę zaniżonych szacunków i zignorowanie realnego rozmiaru zjawiska pracy platformowej skutkuje tym, iż prognozowane koszty i konsekwencje społeczne ustawy są obecnie niedookreślone. Trudno prowadzić dalsze prace bez doprecyzowania tych kwestii. Wprowadzenie uznaniowego, wręcz automatycznego domniemania istnienia stosunku pracy czy szeregu dodatkowych obciążeń może doprowadzić do trwałego zmniejszenia aktywności gospodarczej oraz spadku zatrudnienia w tzw. platformach cyfrowych, jak i podmiotach z nimi współpracującymi, czego OSR nie uwzględnia. -  podsumowuje Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy, Konfederacji Lewiatan.

Europa liberalizuje przepisy, Polska zaostrza kurs 

Doświadczenia innych państw Unii Europejskiej dobitnie pokazują, czym kończy się wprowadzanie automatycznego i restrykcyjnego domniemania etatu:

  • Niemcy i Francja: Dwie największe gospodarki Unii Europejskiej od początku dystansują się od automatycznego domniemania etatu. Francja konsekwentnie broni swojego modelu niezależności wykonawców (ARPE) i nie zgadza się na niszczenie statusu samozatrudnionych, natomiast Berlin wstrzymuje się z wprowadzaniem rozwiązań usztywniających rynek i likwidujących wolność kontraktową.
  • Hiszpania: Wprowadzenie sztywnego domniemania etatu dla kurierów doprowadziło do natychmiastowych zawirowań rynkowych – efekt ustawy Ley Rider. Niektóre podmioty całkowicie wycofały się z hiszpańskiego rynku, a pozostali operatorzy (m.in. Glovo) zostali obciążeni gigantycznymi karami administracyjnymi i wieloletnimi procesami sądowymi. Zamiast obiecanej stabilizacji nastąpiła redukcja zleceń i odpływ kapitału z Hiszpanii.
  • Portugalia (odwrót od restrykcji – reforma Trabalho XXI): Portugalia, która w 2023 roku wdrożyła rygorystyczne przepisy, szybko zderzyła się z ich negatywnymi skutkami gospodarczymi. Obecnie w portugalskim parlamencie procedowana jest gruntowna reforma łagodząca te zasady – podnosząca progi aktywacji domniemania i przywracająca większą swobodę w kształtowaniu stawek, w celu ratowania rynku przed sztywnym gorsetem regulacyjnym.

Tymczasem polski resort pracy forsuje projekt znacznie bardziej restrykcyjny niż wyżej wymienione, powtarzając błędy, z których dojrzałe rynki europejskie albo się wycofują, albo wprost przed nimi ostrzegają.

– Lekcja z rynków europejskich jest jednoznaczna: automatyczne narzucanie sztywnego gorsetu prawnego natychmiast dusi innowacje i wypycha nowoczesny biznes za granicę. Doświadczenia Hiszpanii czy Portugalii pokazały, że nadmierna regulacja kończy się paraliżem operacyjnym, falą sporów prawnych i odpływem kapitału technologicznego – do tego stopnia, że Lizbona po zderzeniu z negatywnymi skutkami rygorystycznych przepisów już teraz proceduje zmiany łagodzące i liberalizuje swoje prawo. Nie bez powodu największe gospodarki Unii, takie jak Francja czy Niemcy, konsekwentnie bronią swobody kontraktowej oraz niezależności specjalistów pracujących projektowo. W celu utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki cyfrowej nie możemy kopiować mechanizmów, z których dojrzałe rynki europejskie w popłochu się wycofują. Wypychanie polskich platform rozliczeniowych i rodzimych talentów w objęcia zagranicznych jurysdykcji, np. amerykańskiej to scenariusz, w którym tracimy podwójnie – komentuje Piotr Krawiec, Członek Rady Nadzorczej Useme.com.

Ryzyko podwójnej straty dotyczy równolegle sfery fiskalnej oraz kapitału ludzkiego. Tego typu legislacja stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie w pełni legalnie działających polskich podmiotów technologicznych, które odprowadzają setki milionów, a w skali całej branży nawet miliardy złotych z tytułu podatków i danin bezpośrednio do budżetu państwa. Wprowadzenie nieproporcjonalnych wymogów i urzędniczej arbitralności grozi drastycznym pogorszeniem ich warunków operacyjnych, a w skrajnym scenariuszu – wręcz unicestwieniem krajowych modeli biznesowych. Podczas gdy polskie spółki zostaną obciążone nierealnymi rygorami, zagraniczne narzędzia, działające poza jurysdykcją krajowych organów, z łatwością przejmą rodzimy rynek bez konieczności ponoszenia analogicznych obciążeń w Polsce.

Z drugiej strony sztywne ramy prawne uderzają w samych wykonawców: pozbawieni bezpiecznych, legalnie działających, cyfrowych narzędzi rozliczeń specjaliści staną przed koniecznością ucieczki do szarej strefy lub rejestracji w serwisach zagranicznych. W efekcie polski fiskus traci gigantyczne – idące w miliardy złotych, pewne wpływy budżetowe, a gospodarka – elastyczność i innowacje niezbędne do konkurowania ze światową czołówką.

Pełna treść komunikatu w pliku .docx znajduje się tutaj – kliknij, aby pobrać

O Useme

Useme to największa w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej platforma do legalnych rozliczeń zleceń realizowanych zdalnie, łącząca niezależnych specjalistów z przedsiębiorstwami. Misją spółki jest tworzenie bezpiecznego, cyfrowego ekosystemu wspierającego elastyczne formy współpracy oraz transparentność podatkową na nowoczesnym rynku pracy. Podmiot powstał w 2014 roku we Wrocławiu, gdzie nieprzerwanie mieści się jego główna centrala. Z rozwiązań Useme aktywnie korzysta już ponad 300 tysięcy freelancerów oraz firm z ponad 50 krajów.

Kontakt dla mediów:

Praktycy.com